Psy poszły po śladzie - Aktualności - Zupełnie nie przeczuwali, że to policjanci pukają do drzwi mieszkania Krzysztofa T., toteż wielkie było ich zdziwienie na widok policyjnych mundurów. Wczoraj w nocy trzej mieszkańcy Stalowej Woli - 40-letni Andrzej H., 21-letni Krzysztof T. i Matka: młodziutka RUSA (RUDA) Poszły w Las (FCI) * * * * * * * * * * * Psy: SZAMAN Poszły w Las FCI 10 mies. SZEJK Poszły w Las FCI rok. SZEPTUN Poszły w Las FCI rok 2. SZAMBELAN Poszły w Las FCI rok. SZOT Poszły w Las FCI rok. Suki: SZARŻA Poszły w Las FCI rok i Aria. SZARLOTKA Poszły w Las FCI rok. SZANTA BŁOGA Poszły w Las FCI Opowiadania, felietony, wywiady / Śmieci poszły w las. Ponad 20 milionów rocznie na sprzątanie lasów wydają Lasy Państwowe, co pozwala wywieźć odpowiednik ponad 1400 wagonów odpadów pozostawionych przez ludzi. LP finansują również sprzątanie szlaków w parkach narodowych, choć nie wszystkie szlaki są rzetelnie sprzątane. Psy, które wystawione są na czynnik stresogenny (np. hałas, obecność innych psów lub małych dzieci), mogą czuć się zagrożone i reagują wówczas agresywnie. Trauma – mogą odczuwać ją np. psy bezdomne. Nie znamy ich przeszłości, więc nie wiemy, co tak naprawdę wydarzyło się w ich życiu, zanim do nas trafiły. . Łzy same lecą po policzkach. 16-latek znęcał się nad psem, doprowadzając do jego paraliżu. Czworonóg został odebrany interwencyjnie, jednak jego stan nie jest najlepszy. Trwa walka o jego życie. Czy pies stanie jeszcze na łapach?Aktywiści z Ekostraży poinformowali o dramatycznej interwencji, którą w środę 3 marca przeprowadzili we Wrocławiu. O pomoc poprosili ich policjanci. Chodziło o psiaka, który miesiącami miał być zrzucany ze schodów i bity przez 16-letniego sadysta znęcał się nad psemPolicja i aktywiści mogli podjąć interwencję za sprawą nagrania, które zostało Policjanci z Wrocławskiego Grabiszynka analizując zapisy z kamer monitoringu jednej z klatek schodowych, mieszczących się na podległym komisariatowi rejonie służbowym, natknęli się na drastyczne sceny z udziałem zwierzęcia. Widać na nim, jak młody mężczyzna kopie, szarpie, a także zrzuca ze schodów psa, który ma ewidentne problemy z poruszaniem się. Kamery zarejestrowały znęcanie się nad zwierzęciem, co zgodnie z obowiązującymi przepisami jest zagrożone karą nawet 3 lat pozbawienia wolności - informują policjanci. Kiedy ratownicy i mundurowi dotarli na miejsce okazało się, że pies jest sparaliżowany. W ogóle nie chodził, przywarł do podłogi. Podejrzewany jest paraliż po urazie kręgosłupa. Znęcaniu nad psem przyglądali się rodzice nastolatka. Nie interweniowali, bowiem przyznali się, że pies nie chodzi od dłuższego czasu. - Tym bardziej ze według relacji rodzica 16-letniego sadysty pies nie wstaje na tylne nogi od pół roku - informują aktywiści. Psiak został zabrany do kliniki weterynaryjnej. Lekarz nie miał najlepszych informacji o stanie zdrowia pacjenta. - „pies nie wstaje, tylne nogi rozjeżdżają się”- „po wygoleniu okolic brzucha i klatki piersiowej do badania USG uwidoczniono bardzo liczne krwiaki po bokach ciała (pachwiny, brzuch, klatka piersiowa, cześć krwiaków świeża a część o upostaciowionej zawartości)”-„duża bolesność w czasie obmacywania i podnoszenia”-„pies przy każdym ruchu nawet delikatnym robi unik (ze strachu)”- „wyczuwalne liczne krwiaki na ciele”Skandal wokół "ataku" wilków na pilarzy. Prokurator, który nie otrzymał zgody na wypowiedź jest myśliwymCzytaj dalejDALSZA CZĘŚĆ TEKSTU POD MATERIAŁEM WIDEO:Postępowanie wobec nieletniegoDlaczego rodzice nie reagowali na krzywdę psa? Dlaczego nie pojechali ze zwierzęciem do weterynarza i nie mogli mu kiedy od około pół roku (a może i więcej) cierpiało? Aktywiści z Ekostraży informują, że zamierzają wystąpić w sprawie zarówno w postępowaniu wobec nieletniego, jak i względem dorosłych, którzy ich zdaniem dopuszczalni się znęcania nad psem nie lecząc go i nie ratując z rąd nastoletniego sadysty. - Podczas czynności przeprowadzanych z funkcjonariuszami 16-latek przyznał, że faktycznie krzywdził psa tłumacząc, że tracił nad sobą panowanie, ponieważ zwierzę nie wykonywało jego poleceń. Prawdopodobnie było to jednak spowodowane wiekiem oraz chorobami układu ruchu, na które od pewnego czasu cierpiał czworonóg - dodają policjanci. - To dramat i ważne, że teraz nieletnim zajmie się sąd, zanim skrzywdzi inne zwierzę lub człowieka. Bo nie mamy wątpliwości i są na to badanie naukowe, że agresja względem bezbronnego zwierzęcia to zapowiedź przemocy sadysty względem człowieka - z reguły również słabszego i bezbronnego jak dziecko czy starsza osoba. Pomóżcie nam doprowadzić psiaka do zdrowia psychicznego i fizycznego. Widzicie przemoc - reagujcie, nagrywacie filmy, tego nam wszystkim potrzeba a nie hejtu w internecie - czytamy na Ekostraży można wspomóc przekazując 1% (KRS 0000352569) podatku lub wpłacając zdjęcia:[EMBED-4168]Artykuły polecane przez redakcję Świata Zwierząt:Pod wilkiem załamał się lód. Niestety nie udało się uratować zwierzęciaJelenia Góra. Policjanci uratowali z pożaru całą rodzinę i klatkę z chomikamiSkandal wokół "ataku" wilków na pilarzy. Prokurator, który nie otrzymał zgody na wypowiedź jest myśliwym Od czterech lat do Dębogóry zjeżdża od 500 do 1200 psów, nie tylko z Polski, na wyścigi psich zaprzęgów. Prezes i łowczy dzierżawiącego lasy Koła Łowieckiego "Dąb" w Kcyni twierdzą, że psy płoszą zwierzynę. - Mój ojciec był leśniczym w pobliskich Tupadłach - wspomina łowczy Piotr Stranz. - Nauczył mnie szacunku do przyrody i tego, że w lesie obowiązuje cisza. I że las to miejsce święte. Tymczasem wielką sforę psów w czasie zawodów słychać z odległości 5-6 kilometrów. Nie możemy na to pozwolić. 60 lat "Dębu"Istniejące od 60 lat Koło Łowieckie nr 84 "Dąb" w Kcyni dzierżawi od Starostwa Powiatowego hektarów lasów, łąk i pól. Skupia ponad 40 myśliwych, również kilku z Bydgoszczy. Lasy pod Dębogórą - twierdzą myśliwi - są ostoją zwierzyny, która jest własnością państwa. A ich naturalnym wrogiem są właśnie psy. Płowe - sarny i jelenie - w sposób naturalny boją się zatem psów. - Zgodnie z ustawą zostaliśmy powołani, by chronić środowisko, prowadzić gospodarkę łowiecką oraz kultywować tradycje, co utrwala naszą tożsamość narodową - mówi prezes Andrzej Morawski. Ustrzelić do 15 styczniaPlan odstrzału zwierzyny narzuca kołu Nadleśnictwo. Zgodnie z nim "Dąb" ma w tym sezonie pozyskać 53 jelenie, 60 saren i 150 dzików. Jeśli przekroczy plan, albo go nie wykona, płaci słone kary (nie jest nim objęty odstrzał dzików). - Do 15 stycznia musimy jeszcze ustrzelić 12 jeleni i 17 saren - mówi łowczy Stranz.. - Wykonanie planu stoi pod znakiem zapytania, bo sfory psow wypłoszyły zwierzynę. Przecież w tym roku dwa razy organizowane były w naszych lasach zawody - w kwietniu i w grudniu. A grudzień to przecież pełnia sezonu polowań na zwierzynę płową. Tylko ze składekMyślistwo to drogie kosztowne hobby. Nie tylko ze względu na sprzęt. Koło nie otrzymuje żądnych dotacji. Płaci za dzierżawę obwodu łowieckiego, za szkody, które czyni zwierzyna na polach i łąkach rolników. Musi też ją dokarmiać w zimie. A to też kosztuje. Pieniądze może mieć tylko ze składek, które płacą członkowie, za sprzedane mięso z upolowanych zwierząt, za organizowanie polowań dewizowych. - Szkody, które czyni rolnikom zwierzyna z roku na rok są większe - mówi prezes Morawski. - Również z tej przyczyny, że sarny, jelenie, dziki spłoszone przez sfory psów, które - powtarzam - są ich naturalnymi wrogami, uciekają na pola i łąki, czyniąc coraz większe szkody. W tym roku kosztowało to nas już około 40 tysięcy złotych. A Prawo łowieckie mówi...Prezes Morawski cytuje przepisy Prawa łowieckiego. - Artykuł 9 mówi, że w lasach obowiązuje zakaz płoszenia zwierząt, że użycie psów myśliwskich powinno być zgodne z kalendarzem polowań. W okresie ochronnym od marca do maja - w którym występują lęgi, wykoty i wycielenia, obowiązuje bezwzględny zakaz przebywania psów, w tym również myśliwskich... Zatem organizatorzy kwietniowych zawodów psich zaprzęgów złamali prawo. Prezes cytuje też zapis Ustawy o lasach: zabrania się hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych... Organizowanie hałaśliwych zawodów jest złamaniem prawa i uciążliwością dla środowiska. Naszym zdaniem należy wykonać studium uciążliwości dla tegoż środowiska...Dogadać się nie mogąOdkąd organizowane są imprezy w Dębogórze, trwają protesty Koła Łowieckiego "Dąb". - Jest przecież więcej obwodów, w których można organizować zawody. Sfora Nakielska uparła się jednak na naszą Dębogórę - mówią prezes i łowczy koła. - Spotykamy się z panem Nowakiem, nadleśniczym, burmistrzem Kcyni. W marcu tego roku ustaliliśmy, że w Dębogórze zawody odbędą się w kwietniu po raz ostatni. A były też w grudniu... Jacek Nowak ze Sfory Nakielskiej to, co mówią myśliwi określa mianem bzdur. - Jeździmy na zawody organizowane nie tylko w Polsce. Najczęściej odbywają się w lasach. I nigdzie - poza Dębogórą - organizatorów nie spotykają żadne utrudnienia ze strony koła łowieckiego. I nie dochodzi do żadnych Dębogóra wpisała się już do międzynarodowego kalendarza imprez sportowych i rozsławia naszą gminę - powiada Tomasz Szczepaniak, burmistrz Kcyni. - To piękne miejsce, uznane przez zawodników. Właścicielem terenów jest państwo reprezentowane przez Nadleśnictwo, które zgadza się na organizację zawodów. Koło łowieckie tylko dzierżawi teren. - Szkody zwierzyna czyniła na polach zawsze - mówi Lidia Wiącek, sołtys Dębogóry. - Jest ich coraz więcej, bo zwierzyny jest więcej. Moim zdaniem - zawody nie maja wpływu na wielkość szkód na polach. Do tematu wrócimy Ogar polski - "Ogary poszły w las" Ogar Polski – jedna z ras psów gończych, które zostały stworzone w krajach zachodnio i środkowoeuropejskich. Przypuszczalnie jej praprzodkami były psy myśliwskie, które żyły przed tysiącami lat w Azji i Afryce a w starożytności używane były do polowań w Grecji i Rzymie. Tego typu psy masowo pojawiły się e Europie zachodniej we wczesnym średniowieczu przywiezione przez powracających ze Środkowego Wschodu rycerzy krzyżowych. We Francji można było spotkać także psy gończe z klasztoru założonego przez św. Huberta w Ardenach. Tamtejsi benedyktyni, obok rozważań teologicznych, z dobrym skutkiem zajmowali się przekształcaniem i udoskonalaniem dużych psów myśliwskich. Od nich pochodzą nasze ogary. Bardzo podobne psy występują także w Anglii, pod nazwą bloodhound. Na wyspy Brytyjskie przywiózł je w XI wieku Wilhelm Zdobywca Trudno jednoznacznie określić kiedy i w jakich okolicznościach omawiane psy znalazły się na ziemiach polskich. Wiadomo, że lenno jakie Krzyżacy winni byli dawać Kazimierzowi Wielkiemu, składało się z psów, które nadawały się do łowów Później, w XVI wieku, ze Śląska sprowadzono gończe mediolańskie i toskańskie a także z Anglii tamtejsze typy gończaków Zdaniem znanego kynologa – dr Kazimierza Ściesińskiego intensywna hodowla, o silnym zaakcentowaniu użytkowości psa, doprowadziła do wykształcenia w Polsce miejscowego typu psa gończego. W dążeniach hodowlanych chodziło zwłaszcza o utrwalenie odpowiednich proporcji kończyn i grzbietu, niezbędnego umięśnienia, głębokości klatki piersiowej itd. Znacząca była kwestia „głosu” jaki wydawał pies podczas polowania. Rozróżniano bas, tenor, alt, dyszkant a także tonację: rzewną, jadowitą, klarowną i niedbałą. Niepowtarzalne wrażenie robi niosące się po lesie „granie” ogarów na ciepłym tropie zwierzyny, dźwięk trąbki sygnałówki, cichnący „gon”. To najlepiej czują i rozumieją myśliwi. Udokumentowanie rozwoju tej starej polskiej rasy jest słabe. Najstarszą pozycją piśmiennictwa kynologii łowieckiej w Polsce jest książka Jana hr. Ostroroga „Myślistwo z ogary”, wydana w 1616 roku. Choć autor opisuje tylko funkcje psa a nie jego wygląd to dzieło stanowi potwierdzenie, że psy gończe do polowań na grubą zwierzynę występowały na ziemiach polskich od dawna. Ich pogłowie było jednak znacznie zróżnicowane pod względem szczegółów budowy a także umaszczenia, które również stanowiło element dążeń hodowlanych. Przeważały psy maści czarnej podpalanej zwanej podżarą oraz czaprakowate. Różnorodność wynikała z krzyżówki dwu odmiennych typów gończych – wyżej opisanych, które pojawiły się u nas z Europy zachodniej, z psami o podobnym przeznaczeniu, pochodzącymi z Rosji, zwanymi gończe kastromskie. Wśród wielu przyczyn wspomnianego zróżnicowania (obok pochodzenia), wzrostu a także wyglądu, wymienić należy specyfikę polowań: w różnych regionach kraju, jak również ukształtowanie terenu pracy psa. Nie mniej można przyjąć, że pod koniec XIX wieku kształtuje się dzisiaj znany typ ogara polskiego. Hrabia Ostroróg uważał iż „Psów do uciechy doskonałej dosyć jest sfór dwanaście…’. Sfora to pies i suka. Tak więc receptą na doskonałe polowanie był udział w nim ponad dwudziestu ogarów. Psy w dawnej Polsce stanowiły osobny temat anegdot, sporów, rywalizacji a także widomy wyraz majętności szlachcica. Pan Cezary Żelechowski wspomina rodowody spisane w księgach gospodarskich, sięgające niejednokrotnie pięciu, sześciu pokoleń… „to trzeci pies po suce od Zebrowskiego jest, która z suki Kurowskiego się wywodzi, a ta z pary od Dzieduszyckich". Historia ogara polskiego wpisana jest w nasze dzieje narodowe: rozbiory, kolejne wojny, okupacja niemiecka – to wszystko doprowadziło do całkowitego wyniszczenia pogłowia tych psów. Jeszcze w latach trzydziestych, na Litwie występowały psy gończe podobne do ogarów, nazywane russako – polskaja gonczaja. Decyzją Rady Kynologicznej ZSRR zaniechano prowadzenia ich ksiąg rodowodowych. Jednak myśliwi nadal je hodowali, dzięki czemu pozostała szansa odtworzenia tej starej, polskiej rasy. Szczególne zasługi dla kynologii polskiej ma Pan P. Kartawik (właściciel hodowli ogara polskiego: „Z Kresów", który w 1959 roku sprowadził z Litwy trzy czaprakowe psy – Burzana, Zorkę i Czitę. To był początek restytucji rasy. Do połowy lat 1960-tych trwały prace nad opracowaniem wzorca, zatwierdzonego przez FCI. W połowie lat 1990-tych było 112 psów i 198 suk. Na tle najliczniejszych ras nie jest to dużo, jednak z całą pewnością można mówić o uratowaniu rasy od wyginięcia. Co prawda zakaz polowania z psami gończymi na zające stanowi pewne ograniczenie rozwoju hodowli, ale i tak popularność ogarów rośnie dzięki grupie zapaleńców, którzy bardzo często, zwłaszcza na międzynarodowych wystawach psów, prezentują swoich podopiecznych, w specjalnych układach chorograficznych. Sami prezenterzy ubrani są zawsze w tradycyjne stroje szlachty polskiej, kolorowe kontusze, odpowiednie pasy a także niebywale urokliwe czapki. Ogar jest bardzo miłym, spokojnym, opanowanym psem a jego ukryty temperament najlepiej ujawnia się w terenie, na polowaniu. To ogranicza nieco możliwość pełnej manifestacji jego wdzięku jako, że „klasyczne" polowanie z ogarami jest zakazane w naszym kraju. Jednak wersja psa „kanapowego", przyjaciela domu, opiekuna i obrońcy, zważywszy nieprzeciętną silę, wytrzymałość, determinację w działaniu i odwagę ogara – wskazuje na celowość zwrócenia na niego uwagi. W naszych niespokojnych czasach ten niepospolity pies swoją obecnością w domu może zapewnić znaczne poczucie bezpieczeństwa. Na dodatek jego krótka sierść (brak fruwających po całym mieszkaniu kłaków), melancholijny nieco, dający poczucie spokoju sposób bycia, wreszcie niehałaśliwości sprawiają, że miło z nim mieszkać pod jednym dachem. Mity o ogromnym zapotrzebowaniu na niemalże kilkadziesiąt kilometrów codziennego spaceru, to bzdury. Ogar – jak każdy pies – potrzebuje codziennej porcji ruchu, godzinnego spaceru, oderwania się od reżimu codzienności, obwąchania nowych terenów, zauważenia, że są drzewa, ławki i kwiatki... Te wspólnie spędzone chwile, są cudownym panaceum na wszelkie stresy, napięcia i przykrości jakie spotykają nas w ciągu dnia. Może więc ta polska, stara rasa uzdrowi nieco siedzących przed telewizorami Polaków? Ogólne wrażenie i wygląd ogara polskiego: średniej wielkości pies, muskularny, raczej ciężkiej budowy, bardziej wytrzymały niż szybki, sylwetka prostokątna.. Wzrost: psy 56 – 65cm; suka 53 – 60cm. Waga: psy 25 - 32kg; suki 20 – 25kg. Maść i szata: gładka, krótka sierść na głowie, kufie, uszach i nogach, na pozostałych częściach ciała średniej długości, twarda; nieco dłuższa na pośladkach, karku i spodzie ogona. Pod włosami okrywowymi występuje miękki podszerstek. Ciemny lub szary kolor, w kształcie czapraka okrywa grzbiet, kark zachodząc na tył głowy, boki tułowia i wierzch ogona. Żółte podpalanie o różnym wysyceniu barwy aż do najbardziej cenionej rdzawo cynamonowej. Dopuszczalne są białe znaczenia. (strzałka na głowie, piersi, koniec ogona). Głowa: mózgowioczaszka bardzo głęboka, łukowato sklepiona, silny guz potyliczny, długość mózgoczaszki jest równa długości kufy. Jan Borzymowski WORTAl zdjęcia dzięki uprzejmości: Wiosna przyszła do nas wielkimi krokami. Pojawiło się słonko i cieplejsze dni. Udało się wyrwać chwilunię na to by spędzić czas aktywnie z czterołapami na łonie natury. Jak zwykle padło na leśne ścieżki. Wydawać by się mogło, że tam najciszej i najspokojniej. Oj niestety nie. W weekendy leśne szlaki są przepełnione, ale my już dobrze wiemy gdzie iść by ominąć wycieczki rodzinne, które na ogół nie przepadają za stadem psów. Chodzimy w miejsca mało uczęszczane bo wtedy wszystkim łatwiej. Psy mogą swobodnie zająć się sobą, a ludzie nie są straszeni widokiem grasujących labradorów. Spacery ze stadem przez las są doznaniem bezcennym. Jak zwykle najcenniejsza jest możliwość obserwacji zachowań zwierząt w grupie i ich analizy, co zresztą zawsze czynię aż do przesady zdawać by się mogło. Najpiękniejsze jest psie odgapialstwo - jeden coś zrobi, zaraz zrobi to drugi i trzeci by nie być gorszym. Psy uczą się od siebie na wzajem poprzez obserwacje i "małpowanie". Ma to swoje plusy i minusy. Z jednej strony łatwiej się wychowuje szczeniaka w towarzystwie dorosłego psa, aczkolwiek zdarzają się też wpadki takie jak choćby odgapianie nie tylko pożądanych zachowań, ale i niestety wspólne demolowanie. Stado wszystko robi razem i to jest piękne, uwielbiam przyglądać się wzajemnym interakcjom różnych psów. Często opiekunowie psów boją się spotkań z innymi czworonogami. Boją się tego jak się ich pies zachowa, czy będą potrafili okiełznać temperament i odpowiednio zareagować. Statystycznie ich obawy prowadzą do problemów w stadzie, gdyż zupełnie niepotrzebnie często ingerujemy w psie działania. Zrównoważone psy doskonale się ze sobą dogadają i nie ma potrzeby im przeszkadzać w rozmowach. Natura wiedziała co robi i wyposażyła je w systemy dzięki, którym doskonale wiedzą jak sobie poradzić. Jednakże nie potrafimy rozpoznać sygnałów wysyłanych przez zwierzęta i reagujemy nerwowo podczas psich spotkań. Labradory poszły w las .... Spacer okazał się wspaniałą szansą na psie SPA. Cała trójka jak jeden mąż wskoczyła do błotnego stawiku i ochoczo się w nim kąpała. Tym samym cała trójeczka była ogromnie z siebie zadowolona. Te krótkie chwile z filmiku pięknie pokazują prawdziwe oblicze labrador retrievera. Pragnę głośno i wyraźnie podkreślić, że pies brudny to pies szczęśliwy zwłaszcza jeżeli chodzi o labradora! Największą radością w życiu jest kąpanie się zarówno w wodzie jak i błocie. Także wszystkim tym, którzy wciąż wierzą iż labrador jest psem rodzinnym przeznaczonym do leżenia na kanapie pragnę powiedzieć, że to mit. Rzeczywistość jest inna niż american dream i wizerunek labrador retrivera w amerykańskich filmach. I tak też nasza trójeczka czekoladowo - czarna spędziła popołudnie w darmowym SPA. Po czym ostatecznie w domu udały się na spoczynek tak iż mogliśmy zapomnieć o ich istnieniu. Przemierzając ścieżki leśne wracając już w stronę samochodu nasze psy wyglądały mało efektownie ( jak dla innych), a my mało "czysto". Cóż brudny pies to brudny właściciel. Niestety albo i stety zależy jak na to patrzeć. Niemniej jednak zdecydowana część spacerowiczów zerkała z sporym zdziwieniem widząc błotne psy i wcale niemniej błotne trzy kobiety .....

psy które poszły w las